RSS
 

No i po urodzinach. Pracy dalej brak.

10 lip

No i od wtorku mam 23 lata. Narzeczony złożył mi życzenia, nie kupił prezentu, bo sama tego nie chciałam. Znając jego chciałby kupić mi coś ładnego, ale nie pozwoliłabym mu na to, by wydawał swoje ciężko zarobione pieniądze.

Z tych ważniejszych osób jeszcze o moich urodzinach pamiętała koleżanka z liceum, kolega ze studiów i siostra. Rodzice albo zapomnieli albo udawali, że zapomnieli. O życzeniach na fejsie nie ma co mówić – wiadomo na czym to polega. Nie będę się przejmować. Ważne, że pamiętali ci co chciałam, żeby pamiętali.

Co do pracy – dalej nic. Dzisiaj znalazłam bardzo ciekawe ogłoszenie. Jazda rowerem przez 5 godzin dziennie w miejscowości nadmorskiej wraz z reklamą przyczepioną do roweru. Płatne – 7 zł za godzinę. Nie napisali nawet czy tyle wychodzi na rękę. To więcej od tego co proponują sklepy odzieżowe i stacje benzynowe w moim mieście. Ale oczywiście wymagania jak co najmniej dla modelki. Wzrost taki i taki, ładna aparacyja… czyli coś co mi brakuję. Wysłałam cv, nie zaszkodzi. Ale i tak nic z tego nie będzie…

Może to głupie, ale założyłam sobie jedną rzecz. Skoro jestem na utrzymaniu narzeczonego to postanowiłam, że daruje sobie śniadania i kolacje. Jem tylko z nim jak wróci jakiś szybki obiad. Nie podoba mu się to, ale na szczęście nie ma mnie jak pilnować i zmuszać. Jak na razie nawet nie jestem głodna, a trzymam tak od kilku dni.

Pogoda nie zachęca do wychodzenia z domu. W cieniu na termometrze 30 stopni, a w domu też cholernie gorąco. Nienawidzę tego. Matka ciągle do mnie wydzwania i pyta czy znalazłam pracę. Zgania na mnie, że to przeze mnie tata dostał zawału, bo musi się martwić o pieniądze. Nie dociera do niej to, że nie potrzebuje ich pomocy, ale ciągle i tak gada swoje. Fajnie się słucha, że to przeze mnie tata wylądował w szpitalu. Nawet nie mogę do niego zadzwonić i powiedzieć mu co ona wygaduję, bo boję się, że mu się pogorszy. Niech odpoczywa skoro w sierpniu ma wrócić do pracy…

W weekend A. ma wolne więc jedziemy do Jego rodziców. Sam dojazd samochodem zajmuje nam 3h, więc przyjedziemy w sobotę przed południem i wrócimy w niedzielę wieczorem. Niezbyt długi pobyt, ale zawsze trochę spędzi czas ze swoimi rodzicami. Dobrze tylko, że uwielbiają mnie tak samo jak ja ich. Cieszę się, że mnie zaakceptowali. Mam tylko nadzieję, że nie są na mnie źli przez to, że A. musiał zostać tutaj i nie wrócił do domu na wakacje. Byłoby łatwiej gdybym ja też pracowała. A tak pojadę tam z głową wbitą w swoje stopy, ze wstydu…

Ostatnio przy każdej naszej rozmowie pada temat mojej pracy. Nie mówi tego bezpośrednio, ale doczytuję się tego w jego wypowiedziach. Boję się powiedzieć mu nawet, że mi też nie jest łatwo. Wiem tylko, że go tym rozzłoszczę, więc milczę, bo nie chcę go stracić. Boję się mu nawet powiedzieć, że chyba nie pójdę na wesele jego brata, bo nie mam żadnej sukienki. Wiem, że chciałby mi ją kupić.

Koniec, idę chociaż posprzątać w mieszkaniu. W końcu muszę coś robić…

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz